Otwórz Zamknij Wyszukaj

Relacja z MobileMonday Silesia #1 (zdjęcia)

4

24 maja 2012

Kategorie: Konferencyjnie
Autor: Monika

Słowo się rzekło i tak jak zapowiadałam, słowa dotrzymałam. W poniedziałek zaliczyłam pierwszą edycję MobileMonday Silesia w Gliwicach. Czas na krótkie podsumowanie, opinię i wnioski na przyszłość.

Z Wrocławia do Gliwic jechałam w niepewności, co tak naprawdę mnie tam czeka. Na oficjalnej stronie wydarzenia i na fanpage’u nie było agendy. Była co prawda ogólna informacja o prelegentach, ale dość niepełna. Na miejscu okazało się, że moje wątpliwości były uzasadnione – na scenie wystąpiły zupełnie inne osoby, ale o nich za chwilę.

Zaraz zaczynamy!

Miejsce, w którym była organizowana konferencja, CKS Politechniki Śląskiej, Mrowisko to dobry wybór. Bardzo dobra lokalizacja zarówno dla wygłaszania prelekcji, jak i późniejszego networkingu. Naprawdę fajny klub studencki – szkoda, że na mojej uczelni takiego nie było :) O tym, że wi-fi nie dawało rady nie trzeba raczej wspominać, bo to standard na konferencjach (nie tylko polskich) ;)

 

Spotkanie prowadzili Matthew Halaba z Green Eyes Angel (poniżej po lewej) oraz Andrzej Ogonowski z SMSApi (po prawej).

Matthew Halaba i Andrzej Ogonowski

 

Jako pierwszy wystąpił wyżej wymieniony Andrzej z prezentacją „SMS not dead„. Przedstawił historię SMSów, podał kilka statystyk, opowiedział o zaletach SMSów. Wspomniał również o trzech case studies akcji promocyjnych (Sphinx, Monnari, ERA), które bazowały na wiadomościach SMS. Wymienił także kilka pułapek w sms marketingu oraz kilka dobrych praktyk. Spuentował, że SMS jest nie tylko wspierającym rozwiązaniem dla innych działań marketingowych, ale równie mocnym, w wielu przypadkach wręcz wystarczającym. Dla mnie (osoby z pogranicza marketingu) prezentacja Andrzeja była jak najbardziej użyteczna, bo sama zresztą chciałam zagadać kogoś z SMSApi o ich realizacje, ale nie sądzę, żeby większość sali była tym zainteresowana (wielu „wyjadaczy” z branży, którzy byli na sali, kojarzyłam z wcześniejszych konferencji, a prezentacja Andrzeja była bardziej pod marketerów, aniżeli developerów)…

Andrzej Ogonowski SMS NOT DEAD

Andrzej Ogonowski SMS NOT DEAD - case study Sphinx

Materiały reklamowe SMSAPI

 

Jako drugi wystąpił Piotr Koźniewski z 3R Studio. Dla niego warto było przyjechać do Gliwic!! Nie znałam dotąd ani Piotra, ani jego firmy, ani ich projektów, ale… trzeba je znać, jeśli interesujesz się branżą mobile! Piotr ujmuje skromnością, na samym początku nie wymienił nawet nazwy swojej firmy :) Piotr mówił o projektach wykorzystujących rozszerzoną rzeczywistość (Augmented Reality). Nie miał ze sobą slajdów ppt, przygotowane przykłady chciał odpalić ze swojego telefonu, jednak rzutnik odmówił mu posłuszeństwa i pokazywał je dopiero po swoim wystąpieniu.

Piotr Kozniewski AUGMENTED REALITY 1

Piotr Kozniewski AUGMENTED REALITY 2

3illiards to gra na smartfona, która umożliwia grę w bilard bez… stołu bilardowego. Aby spróbować w niej swoich sił potrzebujesz jedynie markera, na który musisz kierować obiektyw Twojego telefonu, bowiem będzie on imitował ten stół właśnie. Zabawa przednia, pobierz sam z Google Play lub App Store i po prostu spróbuj. Potem były jeszcze: stadiony narodowe i puchary w AR, SlinGame, szkielet anatomiczny człowieka w 3D, pixelki, za pomocą których można rzeźbić obiekty w trójwymiarowej przestrzeni i elektroniczna kostka do gry planszowej…

Piotr Kozniewski AUGMENTED REALITY 3

Pierwszy wspomniany projekt, 3illiards został doceniony przez Qualcomm i pokazany na największej światowej imprezie poświęconej AR, Augmented Reality Event 2012 w Dolinie Krzemowej! Mówiłam już, że warto było poznać Piotra? :) W trakcie jego wystąpienia wywiązała się ciekawa dyskusja z publicznością m.in. o QR kodach i technologii NFC. Szkoda, że nie została eksploatowana dalej i pociągnięta później w kuluarach…

Piotr Kozniewski po prelekcji

Bawimy się AR 1

Bawimy się AR 1

 

Puentując…

W Polsce wciąż mało jest konferencji poświęconych tylko i wyłącznie tematyce mobilnej (szczególnie darmowych). Dlatego dam sobie rękę uciąć, że na śląską MoMo gotowi są przyjechać goście z dalej oddalonych miast. Sugeruję zatem, aby prelekcje na kolejnej MoMo Silesia były przynajmniej cztery. Dla dwóch może się niestety nie opłacać przyjechać. Szczególnie, że jedna serwowana była przez organizatora. Szkoda też, że praktycznie nie było rozmów w kuluarach. Słuchacze niemal od razu po zakończeniu wystąpień porozchodzili się do domów. Z takich imprez powinno się wychodzić o 24, a nie o 20!! Może darmowe piwko na drugiej edycji zachęci nieśmiałków do pozostania dłużej? Pomogę znaleźć sponsora, jakby co ;))

Niemniej, cieszę się, że byłam w poniedziałek w Gliwicach. Popieram każdą inicjatywę popularyzującą wiedzę o rozwiązaniach mobilnych. To super, że tego typu spotkania jak MobileMonday organizowane są lokalnie (nie tylko w Warszawie) i bardzo liczę na ich cykliczność. Z dobrze poinformowanych źródeł zdradzę, że druga edycja MoMo Silesia planowana jest po wakacjach. Mam nadzieję, że te spotkania faktycznie będą odbywać się regularnie i będzie można na nich poznać więcej osób dewelopujących w „niszach”. Stare porzekadło „cudze chwalicie, a swego nie znacie” cały czas jest aktualne. W Polsce realizujemy wiele projektów na skalę światową, ale niestety (sic!) mówi się o nich zagranicą a mało który rodak o nich słyszał. Jeśli ideą MoMo jest wymiana doświadczeń między ludźmi, działającymi aktywnie w branży mobilnej, to oddawajmy im głos właśnie na tego typu spotkaniach.

 

I tak jeszcze na koniec, trochę z innej beczki, zastanawiam się, ile takich MoMo imprez warto robić lokalnie. Ogólnopolska edycja MobileMonday odbywa się w Warszawie, teraz ruszyli Ślązacy; ciekawe, czy i który region będzie następny? Wielkopolanie czy Pomorzanie? :) Ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat. Czy warto, tak jak na przykład Startup Weekend, wyruszać w kolejne miasta? Czy edycje w kolejnych miastach wniosą każdorazowo coś świeżego (w temacie mobile jest bowiem wiele do powiedzenia)? Czy zapanuje jednak chaos i powielanie tematów (przecież polska branża mobilna jest mała i dość specyficzna i najprawdopodobniej bez zcentralizowanego zarządzania lokalnymi edycjami moglibyśmy się tym MoMo zmęczyć)? Czy to jest właściwa droga dla popularyzowania mobile w Polsce? Jak myślicie?

 

PS.

Więcej fotek z MoMo Silesia #1 zobaczysz tutaj.

W sieci jest też już dostępna recenzja od jednego z organizatorów MoMo Silesia – czytaj tutaj.

Masz chwilę? Przeczytaj jeszcze:

jestem.mobi

Zamknij

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close