Otwórz Zamknij Wyszukaj

Recenzja aplikacji mobilnej Oszpicin

2

26 października 2012

Na Facebooku już się chwaliłam, że dostałam przesyłkę od Centrum Żydowskiego w Oświęcimiu, twórców aplikacji mobilnej Oszpicin. Jej zawartość była bardzo skromna (tekturowa zakładka i dwa magnesy na lodówkę), ale – gili gili – w liście napisali, że wysyłają to tylko do mnie ;) 

 

Na jestem.mobi nie pojawiają się często recenzje aplikacji mobilnych. Faktycznie musi mnie coś ująć, abym chwyciła za pióro. Trochę się zastanawiałam, czy i jak ugryźć temat tej aplikacji na blogu. Ale skoro sami napisali, to chyba proszą się o obiektywną ocenę… Czy słodka, czy gorzka – każdą powinni przełknąć ;)

Po pierwszych testach aplikacji nawiązałam korespondencję majlową z Maciejem z Centrum Żydowskiego, w której podzieliłam się na gorąco swoimi uwagami. Ostatecznie zdecydowałam się opublikować je też tutaj, bo wierzę, że przydadzą się twórcom podobnych aplikacji.

Zatem zapraszam do lektury moich subiektywnych wrażeń z blogowej wędrówki poznawczej po aplikacji Oszpicin!

 

Wszystkie (długie) drogi prowadzą do marketów

Temat kultury żydowskiej jest niemal zawsze aktualny i wielokrotnie wzbudza skrajne emocje. Jeśli żydowską historią Oświęcimia nigdy się nie interesowaliście, w sumie nie wiecie jak to było, a macie chwilę czasu, by poleżeć na kanapie ze smartfonem czy tabletem, to w pierwszej kolejności zapraszam na stronę www.app.oszpicin.pl. Stamtąd rozpoczniecie podróż po nieistniejących dziś miejscach dziedzictwa żydowskiego.

Ja swoją podróż rozpoczęłam od zeskanowania QR kodu, widniejącego na zakładce, którą znalazłam w liście. Na początek, niestety, rozczarowanie. Mimo, że nad fotokodem widnieje informacja „Zeskanuj poniższy kod QR, aby pobrać Oszpicin”, to pod fotokodem ukryta jest… wiadomość w Notatniku, w której czytam, że mam wejść na w/w stronę, z której dopiero pobiorę aplikację. Eh. Niepotrzebne wydłużenie drogi – przecież QR kod mógł kierować od razu do właściwego marketu…

Ok. Mam już mam aplikację na telefonie, włączam ją po raz pierwszy, chcę rozpocząć zwiedzanie i… otwiera mi się tutorial, z którym nie bardzo wiem co zrobić, a już na pewno nie rozumiem, co on do mnie mówi ;) Na ekranie, na którym się znajduję, nie widzę odniesienia do zaprezentowanych ikon, nie wiem, z czym mam je powiązać, a teksty wprowadzają w błąd („zobacz film video” – czy teraz mam tapnąć, by go obejrzeć?). Hej, dajcie mi chwilę pomacać aplikację, a dopiero potem, jak nie będę wiedziała, co z czym się je, poszukam podpowiedzi kontekstowych!

 

Zatem pierwsza sugestia – zalecam nie wyświetlać tego tutorialu na starcie aplikacji. Wystarczy ikonka „?” w prawym górnym rogu aplikacji na ekranach poświęconych konkretnym obiektom. I poprawki do tekstów – ‚str. 2′ i ‚str. 3′ są w książkach od historii a nie w aplikacjach mobilnych ;)

 

Rozpoczynam zwiedzanie…

Potem jest już tylko lepiej. Aplikacja Oszpicin okazuje się prawdziwą pigułą informacyjną. W jednym miejscu najważniejsze budynki oświęcimskie (synagogi, fabryki, domy, itp.) przedstawione na 2 sposoby, w widoku listy i mapy, jak kto woli.

 

Niektóre obiekty wyposażone są w pełen komplet informacji:

  • opis miejsca

 

  • galeria zdjęć

 

  • materiały audio (opisy miejsc czyta aktor Michał Piela)
  • materiały video (fragmenty rozmów z osobami, ocalonymi z Holokaustu na temat wybranych miejsc)

 

  • możliwość obejrzenia zniszczonych podczas II wojny światowej obiektów, w modelach 3D w rozszerzonej rzeczywistości (na markerze, którym jest kod QR, dostępny na stronie www.oszpicin.pl/marker.pdf)

 

  • możliwość obejrzenia zniszczonych podczas II wojny światowej obiektów w rozszerzonej rzeczywistości (historyczne zdjęcia nakładane na rzeczywisty obraz z kamery telefonu; dostępne dla tych, którzy są na miejscu)
  • przewodnik z kompasem, podpowiadający jak dojść do wybranego obiektu (hmm, z Wrocławia do żydowskiej Fabryki Wódek i Likierów trochę mi daleko ;)


Wartość merytoryczna aplikacji

Jestem zachwycona wartością edukacyjną tej aplikacji! Naprawdę mnie wciągnęło. Szczególnie autentyczne rozmowy z Żydami, którzy przeżyli zagładę. Obietnica przedstawiona w opisie aplikacji, że jest wyjątkowy przewodnik po nieistniejącym dziś świecie synagog, fabryk i innych miejscach żydowskich, została dotrzymana. Sprawdźcie zresztą sami – wszystko to, o czym pisze, zobaczycie bez konieczności wizyty w Oświęcimiu. Choć oczywiście jesteście tam mile widziani :)

 

Diabeł tkwi w szczegółach

Miałam szczęście otwierać Oszpicin w pierwszej kolejności na iPhonie. Na systemie iOS wszystko działa płynnie i bez problemów. Domyślacie się już co chcę powiedzieć? :) Tak, na Androidzie nie jest już tak różowo. Funkcjonalność AR (ani 3D) nie zadziałała na żadnym z urządzeń, które były pod ręką (Transformer Prime, Sony Xperia S, SE Xperia Arc S, Galaxy S mini), podobnie materiały audio.

Zauważając te braki, o dalszą opinię poprosiłam Piotra Koźniewskiego z firmy 3R Studio, która w swojej działalności skupia się niemal wyłącznie na mobilnych technologiach 3D oraz rzeczywistości rozszerzonej. Piotra wspominałam na blogu już wcześniej. Realizacje jego firmy, chwalone i doceniane bezpośrednio przez Qualcomm są dla mnie wystarczającym argumentem, by uznawać Piotra za specjalistę w swoim fachu. Poniżej jego komentarz do funkcjonalności AR w aplikacji Oszpicin:

Sam znacznik (kod QR) wydrukowany na kartce A4 jest zbyt mały, aby posłużyć do praktycznego wykorzystania techniki AR i móc lepiej przyjrzeć się modelowi 3D. Wielka Synagoga jest wielkości połowy paczki chusteczek (co widać na powyższych zdjęciach). Marker powinien mieć większy rozmiar. Choć może było to celowo zrobione, gdyż model został przygotowany po prostu kiepsko. Już wypalenie jakichś cieni na teksturach, ambientów, znacząco poprawiłoby efekt. Modele 3D w Oszpicin mają dobrą geometrię, ale błędy w braku oświetlenia na scenie, brak wypalonych cieni, braki odblasków w oknach, rażące różnice w rozdzielczościach tekstur (te bliżej kamery powinny być większe, a nie odwrotnie), gasnący podczas oglądania ekran iPada sprawiają, że w mojej ocenie AR zostało w tym przypadku zmarnowane, a w kontekście rynku – zepsute :(

 

Podsumowując…

Medal ma dwie strony: stronę branży i stronę użytkowników. Zatem mogłabym się jeszcze czepić paru detali związanych z UX aplikacji (np. prosta, przeciętna grafika)… Z drugiej strony, prawda jest taka, że przeciętny użytkownik iPhone’a nie zauważy błędów, które zostały tu wymienione. Niektórzy z Androidowców zirytują się, że nie wszystkie funkcje zadziałają na ich telefonach, ale pozostała zawartość aplikacji może im wystarczyć.

Ta aplikacja broni się wartością edukacyjną!  To jej największa zaleta. Tak jak napisałam w poprzednim wpisie, gdyby wszystkie lekcje historii serwowane były w podobnie zmobilizowany sposób, to więcej byśmy z niej pamiętali. Przynajmniej ja, która z matmy miała szóstki, a z historii dwóje i tróje ;)

I na koniec jeszcze duży plus za powstanie strony informacyjnej aplikacji, www.app.oszpicin.pl. To rzadkość w polskich realiach budżetowych projektów mobilnych.

Aplikację zrealizowała firma MoveApp. Pozdrowienia dla Bartka & co :)

Masz chwilę? Przeczytaj jeszcze:

  • Cenne uwagi – oby twórcy skorzystali z nich. Wpadka z kodem QR jest najbardziej rażąca. W końcu to Quick Response. Reszta wygląda bardzo zachęcająco. Choć trochę, jako użytkownika Androida, lekko zraziły mnie niedoróbki na tym systemie. Niemniej jednak tematyka i idea zacna.

jestem.mobi

Zamknij

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close