Otwórz Zamknij Wyszukaj

Czy aplikacje mobilne są sexy? Jak mądrze korzystać z dobrodziejstw technologii mobilnych – prelekcja na MiT

2

29 listopada 2012

Kategorie: Konferencyjnie

Przedwczoraj występowałam na konferencji Marketing i Technologia na poznańskiej Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa z tematem „Czy aplikacje mobilne są sexy? Jak mądrze korzystać z dobrodziejstw technologii mobilnych, planując działania marketingowe”.

Na tę okazję przygotowałam najładniejszą prezentację ever ;) Zobaczcie sami jaka smaczna:



Zdjęcia – choć bardzo obrazowe – nie oddają w pełni esencji mojego przekazu, także poniżej zestawienie najważniejszych wniosków z tej prezentacji:

1. Obserwuję zachowania ,,wszyscy mają appkę, mam i ja”

Kojarzycie reklamę gumy Mamba?


 

Jeśli w tej reklamie podmienić słowo „Mambę” na „appkę”, to spokojnie co niektórzy marketerzy mogliby radośnie zanucić „wszyscy mają appkę, mam i ja”. Ewentualnie „wszyscy mają appkę, chcę i ja”. Dlaczego? Bo konkurencja nie ma i ja chcę być pierwszy. Po co? Bo tak. Jak dzieci ;)

Na pytanie o przykład działania w mobile marketingu pierwszą, niemal odruchową odpowiedzią, która przychodzi na myśli jest „aplikacja mobilna”. Mobile jest hot, a aplikacje mobilne są sexy. Nie wszyscy do końca rozumieją ich działanie, więc taka mgiełka tajemniczości jeszcze bardziej podkręca pożądanie.

2. Aplikacje mobilne nie są dla wszystkich

Owszem telefony mają wszyscy (patrz slajd nr 13), ale nie wszyscy Wasi klienci wiedzą „co to są aplikacje mobilne”. Nie zaglądają do marketu z aplikacjami. Ba, może boją się nawet w niego wejść, bo… jeszcze operator naliczy im opłaty za korzystanie z Internetu. Tak, tak, świadomość u ludzi, którzy nie są związani ze środowiskiem biznesowym, jest bardzo mała i trzeba włożyć dużo pracy w edukację masowego klienta. To jest to zrobienia, ale dopiero wszyscy musimy na to zapracować.

Dlatego jeśli działasz w niszowej czy specyficznej branży, nie kombinuj. Bo czy producent dachówek potrzebuje aplikacji mobilnej, dedykowanej… dekarzom?! Bo czy zakłady mięsne muszą koniecznie wykorzystać Augmented Reality w swoim pomyśle na aplikację mobilną? Wszystko można, ale…

3. Liczby pobrań aplikacji mobilnych liczymy w tysiącach, nie milionach.

Pisałam już o tym tutaj. Powtórzę z tego tekstu najważniejsze – jeśli planujesz działania marketingu mobilnego i ich ramach chcesz wypuścić aplikację mobilną, spodziewaj się tysięcy pobrań. Nie milionów. Popatrzcie na slajd 16 z powyższej prezentacji – tylko 3 polskie aplikacje mobilne mogą pochwalić się ponad milionem pobrań (sumując pobrania ze wszystkich marketów, w jakich dostępna jest aplikacja). Dwie pierwsze aplikacje, Allegro i GG to aplikacje z trzy- i czteroletnim stażem na rynku. Trzecia aplikacja, TVN Player nie skończyła jeszcze roku, ale ma nieustanne wsparcie promocyjne w telewizji o bardzo dużym zasięgu.

Jeśli macie tego świadomość, to ok. Zróbmy aplikację mobilną dla dekarzy, którą w Polsce pobierze kilkaset osób…

4. Zaraz zaraz… ale czy na pewno powinniśmy oceniać efektywność aplikacji mobilnej po jej statystykach pobrań?

No właśnie nie powinniśmy, a często tak robimy. Najważniejsza jest ta końcowa liczba – liczba pobrań. Ale co z tego, że aplikację pobrało 1000 osób,a aktywność w niej wykazuje 10? BTW, czy korzystacie z narzędzi do trackowania aktywności użytkowników w aplikacji?

Z tym wiąże się pewien paradoks. W Polsce dwoma najpopularniejszymi systemami operacyjnymi są iOS i Android. Na te dwa OS najczęściej przychodzą briefy od marketerów. Dlaczego iOS? Bo to elitarna grupa użytkowników. Dlaczego Android? Bo mają go wszyscy. Faktycznie, patrząc na statystyki pobrań aplikacji mobilnych wymienionych na slajdach 16-19 Android miażdzy iOS. W niektórych przypadkach, np. JakDojade.pl czy TVN Player aż 80% pobrań pochodzi z Google Play. Ale uwaga – najbardziej popularny OS generuje najmniejsze zaangażowanie. Potwierdzają to marketerzy, który posiadają aplikację mobilną wydevelopowaną na oba systemy operacyjne. Kierują większą część budżetu marketingowego na działania promocyjne na platformie iOS, ponieważ użytkownicy lepiej konwertują.

5. Nie rzucaj kłód pod nogi mobilnego użytkownika

Jeśli już marketer decyduje się na romans z technologiami mobilnymi i zaprasza swoich klientów do zabawy, czy to za pośrednictwem QR kodu, czy aplikacji mobilnej to winien zadbać o to, aby cała jego ścieżka kontaktu z marką poprzez telefon komórkowy była usłana różami. 

Przykład 1. Kupuję starter Play, bo właśnie dołączyłam do ich sieci. Pobieram na telefon aplikację Play24, albo nawet już ją mam (na telefonach z Play jest preinstalowana) – to bardzo sensowna appka dla tych, którzy lubią mieć pod kontrolą swoje billingi. Do działania aplikacji niezbędne jest posiadanie konta na portalu Play.pl. No więc stukam na ekranie „Załóż konto” (patrz slajd nr 32) i… przechodzę na stronę internetową, kompletnie niezoptymalizowaną pod mobile. Wypełnienie formularza rejestracyjnego z poziomu telefonu to droga przez mękę.

Przykład 2. Siedzę sobie na kawie w Coffee Heaven. Na stoliku widzę pudełko reklamowe a na nim QR kod. Świetnie! Skanuję od razu. Dalej patrz slajd nr 34 – historia identyczna jak z Play.

Przykład 3. Jestem na konferencji poświęconej tematyce mobile. Jak większość jej uczestników, nie rozstaję się z telefonem i jest wielce prawdopodobne, że zajrzę do niego, aby sprawdzić aktualny program konferencji, zobaczyć kto następny na scenie, czy o której godzinie podadzą obiad. Byłoby mi łatwiej, gdyby strony były bardziej finger-friendly (slajd nr 36). Wiem, wiem, tylko jednocyfrowy odsetek Internautów czyta Was na urządzeniach mobilnych. Ale właśnie te kilka procent Internautów jest kluczowymi klientami na Waszej konferencji.

Właśnie! Drodzy Organizatorzy Generation Mobile, poprawicie to u siebie, prawda? Byle ASAP, bo chcę być w pełni dumna, że jestem patronem ;)

Przykład 4. Moja córka grywa w aplikację mobilną, Klocki (od marki soków, Kubuś). Naprawdę kocha te puzzle! I to właśnie ona pokazała mi błąd, że w aplikacji jest link do strony www.kubus.pl, która jest flashowa, a więc nie otworzy się na urządzeniu Apple’owskim. Wystarczyło dorobić choć prostą wersję strony z przedrostkiem „m” i slajdów 26-28 nie byłoby w powyższej prezentacji.

Powyższe cztery przykłady bynajmniej nie są hejterskie! Wspomniane aktywności są super. Jednak na ich przykładzie pokazuję, że świadomy użytkownik telefonu chce kontynuować przygodę z marką nie zmieniając sprzętu, z którego korzysta. Jeśli chcesz go zatrzymać na dłużej, nie każ mu powracać na komputer, aby wypełnił formularz czy dowiedział się więcej o Twojej firmie.

6. Użytkownik nie wie, na jakim OS pracuje jego telefon

Kolejna kwestia to znajomość poziomu wiedzy o telefonach swojej grupy docelowej. Zakładając, że mówimy o tzw. przeciętnym Kowalskim, to sorry, ale nie zrozumie on komunikatu „Aplikacja XYZ działa na telefonach i tabletach z systemem Android w wersji 1.6 i nowszych”. Co to jest Android? I on ma jakieś wersje?! To tylko my, z branży (tfu!), kumamy te frazy. Zapytaj swoją mamę albo przyjaciela z innej parafii, na jakim OS-ie pracuje jego smartfon? Z mojego doświadczenia (a poruszam się w świecie geeków, więc mogę zawyżyć statystyki) nie więcej niż 30% osób potrafi bez wahania odpowiedzieć na to pytanie.

7. Rób rachunek sumienia

Zapraszam na slajdy 42 i 43, które mają najwięcej tekstu ze wszystkich w tej prezentacji ;) Szczególną uwagę zwracam na punkt wśród „Grzechów w mobile” na slajdzie 42 – Zapominanie o niebrandowanych benchmarkach. Chodzi tu o to, aby zawsze podczas opracowywania koncepcji na aplikację mobilną dokonać rzetelnego researchu, jakie PODOBNE aplikacje są już marketach. Szczególnie te od developerów, a nie marketerów. Bo może się okazać, że naszą aplikacją mobilną nie zaoferujemy niczego więcej aniżeli to, co jest już obecne w App Store czy Google Play czy innym markecie.

Ostatnio występowałam też na Geek Girls Carrots Silesia. Zapytałam dziewczyny, ile z nich ma smartfona, ile z nich pobiera aplikacje, ile z nich pobrała aplikację od jakiejś marki. Wynik mnie zaskoczył. Około 40% dziewczyn, będących w posiadaniu smartfona, potwierdziło, że pobrały na swój telefon przynajmniej jedną aplikacją mobilna. ANI JEDNA nie była aplikacją brandowaną.

8. Jak kwiatek do kożucha

Dlaczego jest tak słabo? Po części dlatego, że działania w mobile w strategiach marketingowych firm traktowane są dziś jak wisienka na torcie. Czyli np. robimy kampanię w social mediach i… jeszcze dorzućcie nam coś w mobile. Na końcu. Na doczepkę. Żeby było sexy.

Podczas układania strategii dla nowego produktu czy usługi (o ile oczywiście, wcześniej zdefiniujecie, że Wasza „TG jest mobi”), spróbujcie proszę ZACZĄĆ od mobile. I zróbcie z aplikacji mobilnej narzędzie do zaspokojenia jakiejś potrzeby, zrealizowania celu, a nie czyńcie jej sztuką dla sztuki. Aplikacja mobilna w strategii marketingowej nie powinna być celem samym w sobie. Mobile nie może istnieć osobno, niezależnie – musi łączyć się z innymi mediami poprzez odpowiednie punkty styku. 

9. Proste pomysły strzałem w dziesiątkę

Mobile marketing nie polega tylko na developowaniu aplikacji mobilnych. Zobaczcie jak zrobil to Grolsch (slajd 47 i poniższy film). Czasem nie trzeba zaawansowanych rozwiązań technologicznych, a dobrego i prostego pomysłu na akcję. Stare, dobre SMSy (czyli klasyczne narzędzie marketingu mobilnego), a jaki efekt! Bo który facet nie skusiłby się na spacer po darmowy czteropak po zobaczeniu takiej kampanii? ;)

10. Sami dmuchamy bańkę, którą sami przebijemy!

Podsumowując już i wracając do punktu nr 1, oczywiście bardzo się cieszę, że rynek tak entuzjastycznie reaguje na nowe technologie i chce podłączać je do pomysłów na działania marketingowe. Uczulam jednak, że nie są to tanie zabawy i bardzo szybko może się okazać, że te appki mobilne, tak sexy i tak fajne, nie dostarczą spodziewanych wyników. Po wyliczeniu kosztu pozyskania jednego użytkownika (dzieląc budżet na development aplikacji mobilnej przez sumę pobrań z marketów) można już tylko zapłakać nad źle spożytkowanym budżetem marketingowym. Więcej o nakręcaniu się na liczby w mobile pisał Marcin Zaremba na swoim blogu, do którego wpisu (tak na deser :) odsyłam.

Zadawajcie sobie pytania o KPI Waszych działań. W ich układaniu proście o pomoc ludzi, firmy, agencje, które się na tym znają. Kilka razy już usłyszałam od marketingowców, że aplikacje nie dają oczekiwanych efektów. A jakich efektów oczekiwałeś? I czy aplikacja mobilna rzeczywiście była najlepszym sposobem na ich realizację?

Źródło miniaturki wpisu.

Masz chwilę? Przeczytaj jeszcze:

jestem.mobi

Zamknij

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close