Otwórz Zamknij Wyszukaj
naglowek-rwd-dedyk

Biurowa erozja

0

22 maja 2013

Kategorie: Blogowo, Gościnnie

Autorem poniższego tekstu jest Jacek Kłosiński. Pierwotnie tekst pojawił się wczoraj na jego blogu klosinski.net. Polecam serdecznie! Bo warto odpoczywać od małych i dużych ekranów :)

 

Bądźmy szczerzy, nasza praca to nie jest łatwy kawałek chleba.

Tyle się wylało przy­sło­wio­wych żali nad bied­nymi chło­pami od pługa, tak się obwa­ro­wa­li­śmy przepisami i przy­wi­le­jami dla zarobkujących w tzw. „szko­dli­wych warun­kach”, a jakoś umknęło większości nasze codzienne poświę­ce­nie. Nikt się nie lituje nad przyku­ciem do biurka, osa­dze­niem w oko­wach krze­seł przed wypala­ją­cymi oczy matry­cami. Opła­cani za kli­ka­nie, rzu­ceni w tryby życia w pozy­cji siedzą­cej, tysią­cami usy­chamy codzien­nie pod­da­wani biu­ro­wej erozji.

Ten pro­blem nie jest nowy, tak było i jest od dawna. Pierw­sze działy kre­acji zgar­bione przy świecach i zamknięte w zim­nych klasztor­nych kom­na­tach dzier­gały literki do jedy­nej słusz­nej wtedy pozy­cji książ­ko­wej. Zamiana gęsiego pióra na mac­bo­oka nie­stety nie wpro­wa­dziła zdrowotnej rewo­lu­cji. Wprost prze­ciw­nie – zwięk­szyła liczbę zagro­żeń, któ­rych obec­nie uzbie­rało się naprawdę sporo.

Nasza praca wykrzy­wia krę­go­słup, garbi, powo­duje bóle ple­ców, nad­wagę i nad­ci­śnie­nie. Osła­bia nam wzrok, układ krą­że­nia, obciąża stawy, powo­duje zapar­cia i pro­wa­dzi do powsta­wa­nia żylaków odbytu, zwa­nych piesz­czo­tli­wie hemo­ro­idami. Robi się nie­przy­jem­nie, zatrzy­mam się więc z lito­ści nad scho­rze­niami czy­sto fizycz­nymi, bo psy­chiczne urazy to temat na osobną historię.

Kiedy na dobre roz­pęta się wojna ludz­ko­ści z kom­pu­te­rami (a wia­domo, że się roz­pęta), to mówię Wam, że histo­rycy już dziś zauważą jej pierw­szy etap. Lap­topy, ultra­bo­oki, tablety, pano­ra­miczne displaye, smart­fony i inne narzę­dzia tor­tur już dawno posta­no­wiły nas po cichu wykoń­czyć. Sprawa jest poważna, jeśli w porę się nie obu­dzimy, to marną wróżę nam przy­szłość. Jak więc ura­to­wać nasz zamknięty w biu­rach gatu­nek? Tych co liczą na opisy „łóż­ko­wych” spo­so­bów na podtrzy­ma­nie ludz­kiego rodzaju muszę roz­cza­ro­wać. To będzie o zdro­wiu i higie­nie pracy.

Pamię­taj­cie jed­nak, że ja Was znam. Wiem, że na nic będzie pisa­nie żeby­ście wyłą­czyli kom­pu­ter, roz­pro­sto­wali nogi, albo zje­dli coś zdro­wego. Nie jestem w stanie Was powstrzy­mać od wrzu­ca­nia sta­tu­sów wychwa­la­ją­cych nową knajpę z bur­ge­rami. Mówimy tu o poważ­nym nałogu, więc za wcze­śnie na dra­styczne metody. Spró­bu­jemy powoli i poszu­kamy spo­so­bów, w któ­rych wspie­rać nas będzie… komputer.

 

Oczy

Prze­pis na rato­wa­nie wzroku to zasada trzech dwu­dzie­stek. Świn­tu­chów znowu roz­cza­ruję, cho­dzi zwy­czaj­nie o zro­bie­nie sobie prze­rwy co 20 minut na patrze­nie przez 20 sekund, na obiekt oddalony o 20 metrów. Upar­tych uspo­ka­jam, w tej meto­dzie dozwo­lone jest żeby owym obiek­tem była dwu­dzie­sto­let­nia sta­żystka z biu­rowca naprze­ciwko. Byle z daleka od niej. Pomoc kom­pu­tera w tym przy­padku sprowa­dza się do sym­pa­tycz­nego dodatku do Google Chrome, który o tej pożytecznej czyn­no­ści będzie nam przypominał.

 

Stawy i mięśnie

Widzie­li­ście pew­nie w swoim życiu kie­dyś nie­szczę­śnika, który przed tele­wi­zo­rem wyko­ny­wał ćwicze­nia zgod­nie z pole­ce­niami nagra­nego na VHSie per­fek­cyj­nie wyrzeź­bio­nego instruk­tora. I raz i dwa, lewa, prawa, przy­siad, skłon itd. Wiem, słabe. A gdyby to zro­bić ładniej, info­gra­ficznie, no i na kom­pu­te­rze, przez Internet? Poska­kać do tego jak nikt nie patrzy? Może­cie spró­bo­wać tutaj: 7-min.com. Nawet jeśli uzna­cie to za zbyt debilne, to zawsze może­cie zało­żyć się z kolegą z biurka obok, że nie da rady dojść do końca, nagrać jego sta­ra­nia i wrzu­cić na YouTube. To przecież dla jego zdrowia.

 

Odżywianie

Każdy kto pró­bo­wał w swoim życiu jakiejś diety wie, że to mor­dęga. Jeśli poską­pimy na die­te­tyka prze­cho­dzimy przy jej ukła­da­niu praw­dziwe pie­kło. Licze­nie kalo­rii, spraw­dza­nie ilo­ści tłusz­czy, czy węglo­wo­da­nów, kom­po­no­wa­nie posił­ków, dobie­ra­nie odpo­wied­nich pro­duk­tów itd. Spo­koj­nie, w myśli idei „there’s app for that” do dys­po­zy­cji macie cał­ko­wi­cie dar­mowe narzę­dzie do kompono­wa­nia diety: swole.me. Wystar­czy podać liczbę kalo­rii i posił­ków, które chcemy w ciągu dnia skon­su­mo­wać i sys­tem auto­ma­tycz­nie pro­po­nuje nam dietę, którą możemy doszli­fo­wać wg własnych widzi­mi­się. Mimo tego bra­kuje Wam moty­wa­cji? Jest na to apka.

Nie zro­zum­cie mnie źle, nie mam złu­dzeń, że zba­ga­te­li­zu­je­cie takie maru­dze­nie, albo mało warte rady. Jeśli jesz­cze nic u Was nie zgrzyta, to pew­nie mach­nie­cie ręką i spę­dzi­cie kolejny wie­czór na Face­bo­oku. Dopóki się tro­chę nie posy­pa­łem też tak robi­łem, ale mając szczę­ście w nie­szczę­ściu zosta­łem dosłow­nie i w prze­no­śni spro­wa­dzony przez swój orga­nizm na zie­mię. Niby nic strasz­nego i groź­nego, ale bar­dzo trzeź­wią­cego. Tak po pro­stu na dłuż­szą metę nie można. Potrze­bu­jemy ładnych paru tysięcy lat, żeby zamie­nić się w gatu­nek sie­dzący, obsłu­gi­wany, wożony i noszony. Póki co musimy usza­no­wać to, co zostało nam po pra­dziad­kach bie­ga­ją­cych za mamu­tami i wychodzić czę­ściej z cyber­świata, cho­ciażby na chwilę, ale regularnie.

Masz chwilę? Przeczytaj jeszcze:

jestem.mobi

Zamknij

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close