Otwórz Zamknij Wyszukaj
naglowek_szesc-lat-temu_jestemmobi

6 lat, 1 miesiąc i 3 dni temu…

6

28 sierpnia 2013

Kategorie: Blogowo
Autor: Monika

Miałam kiedyś Pomysł. Natchnęło mnie jednego wieczora, drugiego przysiadłam z Power Pointem i się do niego uzewnętrzniłam. Miałam pomysł na serwis społecznościowy, dostępny tylko z poziomu telefonów komórkowych. Jego charakter leżał pomiędzy amerykańskim Craigslist a polską Sympatią, bardzo opierał się na geolokalizacji i ograniczony był do rozmiarów bardzo małych ekranów. Dokładnie tak :) Może trochę karkołomne, ale mnie wydawało się to wówczas nowe. I arcyangażujące. Za pomocą tego serwisu miałeś znajdować osoby o podobnych potrzebach do Twoich, przebywających w bliskiej Tobie lokalizacji. Czyli np. mieszkasz w Poznaniu, jesteś singlem i szukasz pary na spontaniczne wyjście do kina. Albo przyjechałeś na delegację do Krakowa, masz ochotę na szybki sex i poszukujesz ładnej nieznajomej. Wtedy logujesz się na serwis i po określeniu swoich preferencji, w wynikach wyszukiwania dostajesz listę osób o podobnych planach/celach na wieczór. W odległości niewielu kilometrów od Ciebie. Z wybraną osobą możesz się bezpośrednio skontaktować a finalizacja planów zależy już tylko od pomyślnych negocjacji i odrobiny szczęścia.

W powyższym nie byłoby nic ekscytującego, gdyby nie fakt, że prezentacja wyżej omawiana datowana jest na 25. lipca 2007 roku. Dwa tysiące siódmego roku. To dwadzieścia sześć dni po premierze pierwszego modelu iPhone’a w Stanach Zjednoczonych. Na żywo zobaczyłam go i tak jakieś 5 miesięcy później…
To też (uwaga) cztery lata przed zadomowieniem się w Polsce idei i kultury organizowania startup weekendów i startupowania jako sposobu na biznes, a następnie mody. To również jakieś pięć lat przed polską (r)ewolucją mobilną. Tyle samo przed seriami przekomarzanek na większych i mniejszych portalach i blogach, kto jest bardziej „mobile” i kto pierwszy pokochał ten kierunek (doprawdy, rozczulają mnie komentarze „a ja już od 2009 robię w mobajlu”).

Chciałabym pochwalić się całą prezentacją, ale w poszanowaniu praw majątkowych jej faktycznego właściciela wrzucam tylko tych kilka zdjęć. Zresztą… całość nie ma już większego znaczenia. Na tę prezentację trafiłam kilka dni temu, na urlopie nad polskim morzem, kiedy to wiało i lało i najlepszym pomysłem na zagospodarowanie wolnego czasu były porządki na dysku. Mnie samą wbiła w fotel. Co prawda wspominałam o niej w wywiadach dla e-profit i zabalonikiem, ale gdy ją ponownie zobaczyłam, nie mogłam się nadziwić.

  1. Sobie samej. Ileż pozytywnej energii i jak bardzo otwartą głowę miałam po przyjściu do nowej pracy (prezentacja powstała w drugim miesiącu pracy w nowym miejscu).
  2. Wow, jak dawno to było?! Byłam wtedy dumną posiadaczką czerwonej (!) Motoroli KRZR K1 i jeszcze nie w głowie był mi jakikolwiek smartfon, tym bardziej nieosiągalny iPhone, o którym – szczerze – miałam blade pojęcie (o ile w ogóle).
  3. Na targach M-Days widziałam już zrealizowany PODOBNY pomysł. Niemieckie Lovoo w pewnej części spełnia moje założenia.
  4. (Najważniejsze odczucie) To tylko prezentacja w Power Poincie. Czyli nic.

I teraz do puenty. Prostej, banalnej, już nieodkrywczej, ale nadal często pomijanej. Piszę to nie po to, by się pochwalić błyskotliwością czy pomysłowością (choć jaram się nią w zaciszu swojego ego), ale przypomnieć coś tym, którzy jeszcze nie wbili sobie pewnej tezy do głowy.

Pomysł jest niewiele warty.

Prawie nic nie warty.

Najważniejsi są ludzie, którymi się otaczasz i z którymi chcesz i możesz te pomysły wprowadzać w życie.

Jeśli ich braknie, zostają Ci tylko archiwalne prezki, które podbijają kraj i świat tylko w Twojej głowie.

Dlatego dzisiaj, tuż po swoich (ostatnich dwudziestych:) urodzinach i tuż przed pierwszą rocznicą odejścia z pracy etatowej i przejścia na swoje, sobie i Tobie życzę pozytywnych, kreatywnych i zaangażowanych ludzi przy boku. Tylko oni są wyłączną receptą na sukces.

PS.
I szkoda czasu na pierdoły i stroszenie piór. Nie warto bić piany, warto działać.
Powodzenia!

Masz chwilę? Przeczytaj jeszcze:

  • Katarzyna Orzechowska

    Fajny tekst Monika, aż się uśmiechnęłam :) I też mam ochotę na przeglądnięcie moich pomysłów sprzed lat ;)

  • Święta racja z pomysłami i ludźmi :)

  • modaija

    Niestety, smutna prawda. Miałem podobną sytuację. kiedy przedstawiłem pewnej komercyjnej telewizji nie tylko gotowy pomysł na program, ale i scenariusze kilku przykładowych odcinków. Jako osoba spoza układów telewizyjnych – odszedłem z kwitkiem, pomimo wielu spotkań, potakiwania główką, że „fajne, ale w ramówce miejsca brak”. Jak się później okazało, miejsce znalazło się w kolejnym sezonie – na program w 98 proc. zgodny z moim przedstawionym projektem. I co? I nic. Samego pomysłu ani opatentować ani zastrzec się nie da. Pozostaje jedynie… żal i niesmak :(

    • Ja jestem pogodzona z niezrealizowaniem wyżej opisywanego pomysłu. Nie żałuję go.

      Ale dla takich sytuacji, jak Ty opisujesz, dobre było SARTE. Opisywałam je tutaj: http://jestem.mobi/2012/10/poznajcie-sarte-i-wezcie-udzial-w-konkursie/.

      Serwis dziś niestety już… nie działa. Oficjalnego powodu zastopowania usługi nie znam.

      • modaija

        Ja też się pogodziłem, trzeba zachować buddyjski spokój i działać dalej ;) Ale to SARTE faktycznie… szkoda, że już nie działa i szkoda, że wcześniej o nim nie wiedziałem :( Na szczęście teraz już mam Twój serwis w Feedly (ups, kryptoreklama ;) tak że będę na bieżąco :)

jestem.mobi

Zamknij

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close