Otwórz Zamknij Wyszukaj
naglowek_spotify-deezer

Pojedynek na UX: Spotify vs. Deezer

11

04 września 2013

Autor: Monika

Nowy cykl wpisów spotkał się z zainteresowaniem, więc przyszedł czas na kolejny pojedynek appek. Szczerze mówiąc, od zestawienia Spotify z Deezerem chciałam ten cykl zaczynać, ale złośliwość rzeczy martwych (czyt. stłuczonego iPada) nie pozwoliła nam skończyć tego testu na czas premiery nowego layoutu bloga. Nie jest wciąż za późno, by porównywać te dwie appki. Obie spełniają identyczną rolę – oferują dostęp do nieograniczonej ilości muzyki, na niemal identycznych warunkach (zobacz cennik Spotify, zobacz cennik Deezer). Spotify miało bardzo udany start w Polsce i po postach moich niektórych znajomych na Facebooku widzę, że są w nim totalnie zakochani, ale jednak o wiele więcej znajomych dodaje mnie do obserwowanych na Deezerze. Mam więc poczucie, że Deezer cieszy się w Polsce większą popularnością (bo był pierwszy?). Dobrze, więc sprawdzić, która aplikacja do słuchania muzyki została lepiej zaprojektowana i która oferuje fajniejsze doświadczenia. Raz na zawsze (a przynajmniej do czasu gruntownej aktualizacji jednej bądź drugiej aplikacji) stwierdzamy, która z nich ma lepsze User Experience.

Tradycyjnie sędzią w pojedynku jest Kuba z mobee dicka. Tradycyjnie cztery kryteria oceny, w których tradycyjnie można zdobyć maksymalnie po 5 punktów. Testujemy wersje aplikacji na iPada. Tradycyjnie wygrywa ta appka, która łącznie zgarnie większą liczbę punktów. No to lecimy!

UŻYTECZNOŚĆ

Spotify

Realizacja typowych zadań takich jak wyszukiwanie utworów, tworzenie list itp. nie sprawia problemów. Menu główne umieszczone z prawej strony pozwala na szybkie przełączanie się za pomocą stuknięć kciuka pomiędzy głównymi sekcjami aplikacji.
Problemem może być to, że część opcji jest ukryta (np. sortowanie i filtrowanie utworów w playliście). Użytkownik nie dostaje żadnych wizualnych wskazówek, że takie opcje istnieją. Odkrywane są one przypadkiem podczas zabawy aplikacją. Sprawia to, że aplikacja sprawia wrażenie trudniejszej w nauce niż Deezer.
Zauważalny jest brak spójności w obrębie oferowanych funkcji – utwory w playliście mogą byś sortowane, ale same playlisty już nie (nie możemy zmieniać ich kolejności).
Flow nawigacji w formie kolejnych wysuwanych z prawej strony paneli szybko staje się intuicyjny i pozwala na łatwe nawigowanie pomiędzy kolejnymi sekcjami.
Główna funkcja aplikacji – wyszukiwanie – jest zrealizowana świetnie. Wyszukiwarka jest prosta i inteligentna. Wyniki są przedstawione w czytelny sposób, z jasnym podziałem na sekcje.

Ocena: 4/5

Deezer

Deezer jest prosty w obsłudze i łatwy w nauce. Menu główne jest umieszczone, podobnie jak w Spotify, po lewej stronie, a pasek odtwarzania w górnej części. Kolejne ekrany otwierane są w centralnej części aplikacji, a użytkownik ma możliwość powrotu po wcześniejszych ekranów za pomocą ikony „Back”. Póki co wszystko jasne.
Problemy zaczynają się w momencie wyszukiwania muzyki. Pomijam fakt, że sama wyszukiwarka jest na tyle mała, jakby była trzeciorzędną funkcją aplikacji. Największym problemem jest brak podpowiedzi przy wyszukiwaniu (autouzupełniania). Gdy popełnimy drobny błąd w nazwie (np. ‚Lana Del Ray’), wyszukiwarka nie zwróci nam żadnego sensownego wyniku. Nie jest to inteligentne wyszukiwanie, obecne w konkurencyjnej aplikacji. Przy okazji – w polu wyszukiwarki nie zachowuje się wprowadzona fraza, więc nie ma możliwości poprawienia literówki, musimy wprowadzić cały tekst raz jeszcze.
Dość ordynarne a po pewnym czasie irytujące są popupy z potwierdzeniami np. o dodaniu utworu lub o błędzie serwera :) (serio, ktoś jeszcze stosuje popupy z tylko jednym przyciskiem „OK”?)

Dość arbitralne wydaje się określenie tego, co jest możliwe do stuknięcia a co nie (np. stuknięcie w nazwę utworu w górnym pasku odtwarzania powoduje wyświetlenie informacji o wykonawcy; stuknięcie nazwy utworu w lewym dolnym rogu nie powoduje nic…

Ocena: 3/5

WYGLĄD

Spotify

Na plus zapisuję to, że w większym zakresie aplikacja operuje obrazami (np. zdjęcia wykonawców czy albumów). Powoduje to nie tylko, że aplikacja jest wizualnie bardziej pociągająca, ale również ułatwia posługiwanie się interfejsem. Głównie za sprawą tego, że „pictures are faster than words” – szybciej zlokalizuję facjatę Nicka Cave’a niż znajdę jego imię i nazwisko na liście wyszukiwania. Bardziej czytelna hierarchia elementów sprawia, że aplikacja jest łatwiejsza w skanowaniu.
Podobają mi się detale w Spotify, np. animacja podczas dodawania nowego albumu do playlisty. To szczegół, ale właśnie takie detale sumują się na dobre user experience.

Ocena: 5/5

Deezer

Pierwsze wrażenie? Interfejs jest bardziej toporny od tego w Spotify. Operuje głównie tekstem, zawiera mniej zdjęć, w gorszej rozdzielczości przypominając bardziej iTunes niż nowoczesne aplikacje do streamowania muzyki. Mimo to, większość ikon i przycisków w sposób zrozumiały komunikuje swoje funkcje a cała aplikacja jest prostsza w nauce. Nie ma tu ukrytych opcji jak w Spotify, które odkrywane są dopiero podczas eksploracji aplikacji.
Kiepsko wyglądają informacje wyświetlane na warstwie – część z nich przybiera systemowy wygląd, część tekstów jest przedstawiona w sposób bynajmniej nie ułatwiający czytania (jeden blok tekstu). Zdjęcia albumów i wykonawców są małe i w ogóle appka jest bardziej „tekstowa” od Spotify.

Ocena: 3/5 

ZAANGAŻOWANIE

Spotify

Samo korzystanie z aplikacji jest przyjemne, natomiast dość słaba jest sekcja „Co nowego” z albumami rekomendowanymi przez aplikację. Podobna funkcja oferowana jest w aplikacji desktopowej i tam działa świetnie, wciągając użytkownika na długi czas. Tutaj rekomendacje są po prostu słabe i nijak się maja do tego, czego akurat słuchamy czy tego, co znajduje się w naszych playlistach. Na szczęście mamy sekcję, gdzie możemy sprawdzić, czego słuchają znajomi i tam szukać inspiracji. Mamy przy tym oczywiście możliwość integracji appki z serwisami społecznościowymi, więc możemy również stymulować muzycznie znajomych. Wykonawcy opisani są w sposób interesujący i wyczerpujący. W tekstach pojawiają się linki do innych powiązanych wykonawców, pozwalając odkryć wiele nieznanych muzycznych perełek.

Ocena: 4/5

Deezer

Aplikacja pozwala na znalezienie muzyki, ale w mniejszym stopniu niż Spotify zachęca do eksploracji i wyszukiwania nowych kawałków. Głównie ze względu na mniej widoczne opcje wyświetlania podobnych wykonawców czy brak opcji sugerowania utworów na podstawie tego, czego słuchamy. Standardowe opcje integracji z mediami społecznościowymi (Facebook, Twitter) pozwalają na dzielenie się ze znajomymi muzyką.

Ocena: 3/5 

OGÓLNE WRAŻENIA

Spotify

Atrakcyjny design, interakcje dopracowane do najmniejszych detali, wysokiej rozdzielczości zdjęcia i dobra wyszukiwarka. Całości dobrego wrażenia nie psuje nawet dość słaba sekcja „Co nowego”. Przenieście tę sekcję z wersji desktopowej i będziemy mieć aplikację mobilną prawie doskonałą!

Ocena: 4/5

Deezer

Główna wadą jest słaba funkcja wyszukiwania, która jest jedną z najważniejszych roli tego typu aplikacji. Pozostałe opisane problemy to sprawy drugorzędne, które można szybko usunąć. Deezer nie jest złą aplikacją, ale też nie porywa i nie wciąga. Jest przeciętny. Chyba jednak to jest jego główną wadą…

Ocena: 3/5

Sumujemy punkty

Spotify zgarnia punktów 17. Deezer kolekcjonuje ich 12. Zwycięzcą zostaje:

Co myślisz o wyniku? Zgadzasz się z nim? Jestem ciekawa, której aplikacji Ty używasz?

P.S.
Propozycje appek na trzeci pojedynek na UX mam już zaklepane. Ale kolejne niech będą na Twoje życzenie! Jakie appki mamy porównać? Zostaw sugestie w komentarzach :)

Masz chwilę? Przeczytaj jeszcze:

jestem.mobi

Zamknij

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close