Otwórz Zamknij Wyszukaj
naglowek_3-wskazowki-dla-mobile-marketingu_jestemmobi

3 wskazówki, za którymi warto podążać w marketingu mobilnym – prelekcja z Mobile Marketing Mix

0

28 listopada 2013

Kategorie: Strategicznie
Autor: Monika

Przedwczoraj występowałam na konferencji Mobile Marketing Mix, organizowanej przez Mediarun Academy, z tematem “Marketing mobilny, quo vadis? 3 wskazówki, za którymi warto podążać w marketingu mobilnym”. Z racji tego, że wskazówki te przewijały się w większym lub mniejszym wymiarze w kilku moich wcześniejszych wystąpieniach (np. na Geek Girls Carrot Rzeszów, czy wieczorku mobilnym w IT Media), warto zebrać z nich najważniejsze myśli i ku pamięci zostawić je spisane na blogu. Nie chcę tego tematu więcej wałkować w przyszłych wystąpieniach. Są to tematy, które w takim (czyt. bazowym) ujęciu powinny zostać podsumowane a firmy organizujące wydarzenia poświęcone tematyce mobilnej powinny skupić na ich pogłębianiu, a nie powtarzaniu.

Na początek prezentacja, która była tłem do mojej wcześniejszej prelekcji – tradycyjnie z większym natężeniem obrazów, niż słów.

3 wskazowki dla dzialan mobile marketingowych, Monika Mikowska, Mobile Marketing Mix, Mediarun Academy, Warszawa, 2013-11-26

 

Poniżej trzy najważniejsze myśli:

1. PRODUKCJA WŁASNEJ APLIKACJI MOBILNEJ JEST ZŁYM POMYSŁEM NA JEDNORAZOWE DZIAŁANIE MOBILE MARKETINGOWE

Jeśli za Twoją marką nie stoją takie brand heros jak Serce i Rozum, które komunikują się do grupy wysoce usmartfonowionej i Twój brand nie chce/ nie może sobie pozwolić na dostarczanie czystej rozrywki, tylko po to, aby bawić a tylko przy okazji przypominać, że jest fajnym brandem, nadażąjącym za stylem życia swoich mobilnych klientów…

Jeśli nie prowadzisz spójnych działań w świecie digitalowym, a kanał mobilny nie jawi się jako ich pięknie naturalne uzupełnienie, a jedynie kwiatek do kożucha…

… to nie powtórzysz sukcesu gry mobilnej Serce i Rozum, ani aplikacji mobilnej Przepisy.pl. Ta pierwsza w pół roku zebrała pół miliona pobrań i uzyskała status najpopularniejszej gry mobilnej, jaki polski mobile marketing dotąd wyprodukował. Nic dwa razy się nie zdarza – nawet druga edycja gry, Serce i Rozum Jadą na Mistrzostwa nie powtórzyła tego sukcesu (miała ledwo 100 tysięcy pobrań). Z kolei Przepisy.pl dziś mają 800 tysięcy pobrań. Warto zauważyć, że w ciągu tego roku podwoiły tę liczbę (w styczniowym raporcie meldowałam, że mają ponad 350 tysięcy). Ta appka to przykład wzorowo prowadzonego content mobile marketingu i konsekwentnego rozwoju i ulepszania produktu mobilnego.

Pogodynka, która nie dość, że nie prognozuje pogody na najbliższe 24h, to jeszcze nie sygnalizuje opadów w momencie, gdy za oknem pada grad, budzik, którego ważniejszą od budzenia misją jest przypominanie o wypiciu łyku herbaty tuż po wstaniu z łóżka, pan, który obiecuje się rozebrać (czego ostatecznie nie robi! :P) w zamian za deklarację kolejnego łyku wody mineralnej – wszystkie te motywy nie są najlepszymi pomysłami na aplikację mobilną. Widać wyraźnie, że powstają na fali “mody na robienie aplikacji mobilnych”, odpowiedzią na działania konkurencji w marketingu mobilnym (“bo inni już mają, więc chcę i ja”), czy sugestią domu mediowego, wieńczącą debriefing “to zróbmy coś jeszcze w mobajlu”. Zrób sobie test 3P swojego pomysłu na aplikację i zacznij od odpowiedzi na pytanie, czy Twoja aplikacja będzie praktyczna i czy będzie potrafiła zaspokoić konkretną potrzebę w nowy/lepszy/inny sposób niż robią to aplikacje konkurencyjne.

No chyba, że Twoja firma ma kilkadziesiąt/kilkanaście tysięcy w budżecie marketingowym do przepalenia ot tak, to proszę bardzo. No chyba, że w strategii firmy wpisane jest wspieranie różnych działań prostymi aplikacjami mobilnymi, które funkcjonują kilka miesięcy na potrzeby konkretnej akcji a potem zdejmowane są z marketu, ale takie podejście jest niejednorazowe, a konsekwentne i z góry określone jako długoterminowe (patrz działania Heinekena).

Produkcja własnej aplikacji mobilnej jest kosztowna. Pozyskanie użytkownika do aplikacji mobilnej kosztuje najwięcej w porównaniu do innych kanałów digitalowych (skoro nie masz pomysłu biznesowego na appkę, to mądrzej i taniej wyjdą Ci rich media na WP, Onecie, czy innych Wyborczych w przeliczeniu na jednego UU). A rozwój aplikacji mobilnej jest równie kosztowny co jego produkcja. Tak, rozwój, no przecież, nie chcesz opublikować appki, tylko po to, aby ją opublikować. Publikujesz ją dla swoich klientów, a nie dla siebie, prawda? Ah, sorry, przecież niektórzy publikują dla swojego prezesa… ;-)

Jeśli jednak “appka musi być”, to skorzystaj z zasięgu dojrzałych, rozpoznawalnych aplikacji, które z dużym prawdopodobieństwem znajdują się już na telefonach Twoich mobilnych konsumentów. Współpracuj z Aurasma/Blippar/Layar, jeśli marzą Ci się rozwiązania rozszerzonej rzeczywistości (kosztowo wyjdą taniej niż produkcja Twojej własnej aplikacji wykorzystującej AR). Jeśli reprezentujesz markę FMCG, koniecznie eksperymentuj z Listonic. Jeśli istotna dla Twojego biznesu jest lokalizacjach i możesz zaoferować realną wartość użytkownikom znajdującym się w pobliżu lub na terenie jednego z Twoich punktów stacjonarnych rozważ Foursquare, czy Yanosika. Jeśli najczęściej wykorzystywaną funkcją smartfonów (zaraz po funkcjach związanych z komunikacją) jest robienie zdjęć, a Twojej marce bliski jest szeroko rozumiany “lifestyle”, pomyśl o Instagramie, który w Polsce w tej chwili ma już 1,5 mln użytkowników.

Tego jest więcej, Shazam, Payback/Freebee/Justtag… Jeśli nie masz pomysłu, ale swędzi Cię na mobilność, mobee dick poleca się strategicznie i doradczo ;-)

2. PAMIĘTAJ O MOŻLIWOŚCIACH HTML5 i POTENCJALE MOBILE WEB.

Po pierwsze, tutaj nie musisz rozprawiać się z dylematem, któremu systemowi operacyjnemu poświęcić uwagę i który jest ważniejszy. To bez znaczenia, bo dobrze przygotowaną stronę otworzysz w każdej mobilnej przeglądarce internetowej.

Po drugie, przy odrobinie fantazji i dużych umiejętnościach webmasterskich stworzysz taką kreację, której nie powstydziłaby się niejedna aplikacja mobilna. Mój ulubiony przykład na poparcie tej tezy to strona www.paranorman.com. Najpierw ponawiguj po niej na komputerze, a potem na smartfonie lub tablecie. Albo obejrzyj ten film i zapamiętaj raz na zawsze, że strony internetowe również mogą wykorzystywać natywne funkcje smartfonów:


Inne przykłady:

Po trzecie, wynagrodzony będziesz wystarczająco zadowolającą liczbą mobilnych UU. Miesięczna liczba UU na stronie mobilnej ZAWSZE* będzie WYŻSZA niż suma pobrań aplikacji mobilnej. Dowodzą tego wyniki np. Allegro (łączna liczba pobrań ze wszystkich OS, na które aplikacja mobilna Allegro.pl jest dostępna to 2,4 mln, a liczba UU, która MIESIĘCZNIE przechodzi przez m.allegro.pl to 3,8 mln), JakDojade.pl (łączna liczba pobrań 800 tysięcy vs. 860 tysięcy UU miesięcznie), itp.

*Od tej reguły są wyjątki, jeśli Twój biznes jest typowo aplikacyjny. Przykład, który powinien być wymieniony jako pierwszy to Listonic – łączna liczba pobrań to 500 tysięcy, łączna liczba UU na stronie desktopowej to 50 tysięcy, a UU na mobilnej to 100 tysięcy.

Oczywiście, sukcesu aplikacji mobilnej nie należy oceniać po liczbie pobrań. Dla wszystkich w/w przykładów liczba aktywnych użytkowników jest o wiele mniejsza, ale zestawienie akurat tych dwóch w/w wskaźników lepiej działa dla wyobrażenia skali i zasięgu.

3. WYCHOWAJ SOBIE ŚWIADOMYCH UŻYTKOWNIKÓW MOBILNYCH. EDUKUJ.

Zdejmijmy różowe okulary i spójrzmy na dane, które znamy (źródło TNS Polska):

  • 1/3 Polaków posiada smartfona. Z tymże połowa z tej grupy nie jest nawet świadoma, że go ma!
  • Tylko 1/3 posiadaczy smartfonów korzysta z aplikacji mobilnych.
  • Ponad połowa posiadaczy smartfonów deklaruje brak zainteresowania aplikacjami mobilnymi.
  • Tylko 1/4 posiadaczy smartfonów łączy się przez nie z Internetem.

Organizacją kolejnej konferencji nie wyedukujemy tych, na których nam najbardziej zależy. W ogóle mam wrażenie, że wśród wszystkich osób, które mówią o potrzebie EDUKACJI, mało kto wie, jak to robić na masową skalę. Poświęciłam trochę czasu na wyszperanie przykładów aktywności w świecie mobilnym, które zawierały w sobie pierwiastek edukacyjny. Albo takich klarownych przykładów nie ma, albo jest tylko jeden przykład, godny pochwały.

To ING Bank Śląski. Na pewno nie umknęły Waszej uwadze reklamy telewizyjne, w których aktorzy pokazują nam kiedy korzystają z bankowej aplikacji mobilnej (wyjechaliśmy na wakacje, ale zapomnieliśmy zapłacić rachunku za prąd, kablówkę, bądź też chcemy szybko wysłać pieniądze przyjacielowi). Dla tych, którzy telewizji nie oglądają, podrzucam linki:

Te filmiki pokazują okazje i powody do korzystania z bankowości mobilnej, których osoby niekorzystające z niej mogą nie być nawet świadome (tu przypomnę dane z raportu „Rola mobilnych finansów w życiu Polaków„, gdzie 53 proc. niekorzystających deklaruje, że nie potrzebuje tego kanału kontaktu z bankiem, bo wystarczą im pozostałe).
W ostatnich trzech numerach Newsweeka pojawiły się artykuły (owszem, sponsorowane przez ING), wyjaśniające, że telefony nowej generacji nie służą już tylko do dzwonienia i SMS-owania i opisujące szereg różnych przydatnych aplikacji mobilnych. Tym zabiegiem bank robi dobrze nie tylko swoim klientom, ale praktycznie wszystkim, którym zależy na docieraniu do mobilnych użytkowników.

Niestety takie akcje to kropla w morzu. Czy znasz inne podobne działania edukacyjne? Proszę podrzuć w komentarzach.

 

Tymczasem ja dziękuję za wtorkowe spotkanie w Warszawie. Organizatorzy konferencji już podzielili się wynikami ankiet i cieszę się, że publiczności aż tak się podobało :) Gdy będą dostępne materiały z Mobile Marketing Mix, a szczególnie prezentacje, podrzucę je tutaj i na Facebooku.


fot. Ivan Hernandez


Źródło obrazka z nagłówka wpisu.

Masz chwilę? Przeczytaj jeszcze:

jestem.mobi

Zamknij

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close