Otwórz Zamknij Wyszukaj
naglowek_her_jestemmobi

Her – czy warto obejrzeć ten film?

5

27 lutego 2014

Kategorie: Blogowo
Autor: Monika

To film o relacjach, samotności, intymności i normalności.

To film ciekawy, ale… strasznie nudny. Odruchowo poleca się go każdej osobie, która interesuje się światem rozwiązań mobilnych. Ja nie śmiem, podchodziłam do niego dwa razy, przy pierwszym – usnęłam ;) Oglądaj zatem na własną odpowiedzialność albo przeczytaj moją opinię. Zbieram w niej to, co najważniejsze i najlepsze. Spokojnie, zakończenia nie zdradzam.

Relacje

Theodore to główny bohater, którego poznajemy niedługo po rozstaniu z ukochaną żoną, jeszcze przed rozwodem. Zawodowo zajmuje się pisaniem listów na zamówienie, nie jest aktywny towarzysko. Lubi nowinki technologiczne i pewnego dnia decyduje się na zakup nowego systemu operacyjnego, wyposażonego w sztuczną inteligencję… Zarówno konfiguracja, jak i obsługa jest banalnie prosta – system OS One przybiera imię Samantha i stopniowo wdziera się do każdego obszaru jego życia.

Theodore z Samanthą komunikuje się non stop, albo na własne albo jej życzenie. Zaczynając od „Hej, jak się czujesz?”, poprzez „masz X nowych wiadomości, z których najpilniejsza wydaje się ta…”, a następnie również uprawianie wirtualnego seksu aż do wejścia w świadomą relację uczuciową. Co za ironiczny duet – Theodore, którego praca zawodowa polega ni mniej ni więcej na udawaniu myśli i emocji innych ludzi wiąże się z systemem Samantha, który robi dokładnie to samo…

Jak zatem wartościowa jest ta relacja? Jak bardzo wartościowe są relacje Theodore’a z innymi kobietami: przyjaciółką Amy i żoną Catherine? Ostatecznie dojdziesz do wniosku (jakże prawdziwego), że najlepsza relacja to… szczera relacja.

Samotność

W takim utopijnym świecie, przedstawionym w filmie, żyje się prościej. Telefon jest bardziej smart i potrafi się z nami komunikować tak, jakby był naszym kumplem z krwi i kości. System, towarzyszący za dnia i nocy, myśli za Ciebie i wiele spraw potrafi załatwić za Ciebie. Jest sympatyczny, obcowanie z nim jest bardziej niż przyjemne i cholernie angażuje. Łatwo się temu poddać kosztem innych relacji.

Aż kusi by powiedzieć – w tym filmie zobaczysz, jak będzie wyglądać Twoje życie za kilka lat. To bzdura. Życie niektórych z nas wygląda podobnie już dzisiaj. Przecież nie chodzi o to, aby z telefonem rozmawiać i zarządzać głosowo wszystkimi jego funkcjami, ale o to, by być od niego uzależnionym i wierzyć, że absolutnie wszystko dzięki i przez niego można załatwić. Szczególnie relacje. Relacje z drugim człowiekiem tylko przez telefon?

Oto jak bardzo można być samotnym, żyjąc tylko w cyfrowym świecie.

Intymność

Podczas filmu jesteśmy świadkami dwóch scen wirtualnego seksu (OK, dwóch i pół, jeśli liczyć również podejście z dziewczyną z zewnątrz, mająca być ludzką wizualizacją Samanthy). Seks przez internet jest… groteskowy. Nie jestem pewna, z czego to wynika. Czy z tego, że Theodore jest ucharakteryzowany wybitnie niepociągająco i za każdym razem, gdy na niego patrzę widzę Groucho z Braci Marx? (BTW, wąsy Joaquina są doklejane:)

A może sceny te są nieprzekonywująco zagrane? Albo źle ułożone w scenariuszu? Bo wydarzają się nagle i nie mamy ani chwili, by się na nie nakręcić i im uwierzyć? A może każdy wirtualny seks okaże się śmieszny, gdy będziemy obserwować go z boku, choć gdy sami go uprawiamy wydaje się bardzo podniecający? Myślę, że zdechły kot, owinięty wokół szyi pierwszej pani, która kocha się przez telefon z Theodorem, pojawił się nieprzypadkowo i jest doskonałym symbolem tej groteski. Współczujesz bohaterowi? Współczuję Tobie, jeśli wolisz taki seks od prawdziwego.

Normalność

Co jest dla nas normalne a co już nie? Czy normalne jest gadanie do samego siebie? A co, jeśli wszyscy na ulicy gadają do samych siebie – czy takie zachowanie staje się wówczas bardziej akceptowalne? Czy normalne jest zaglądanie do telefonu co chwilę? Jaki balans pomiędzy człowiekiem a komputerem jest normalny? Czy normalne jest zadurzenie w systemie operacyjnym? A czy staje się to bardziej normalne, gdy Twoja przyjaciółka również zakochana jest w systemie operacyjnym? Czy normalne jest umawianie się na randki w internecie? W tym wymiarze ‚Her’ daje dużo do myślenia. Możesz przejrzeć się w nim jak w lustrze, możesz znaleźć tam swoje zachowania. Przypomnisz sobie, jak łatwo jest bezkrytycznie oceniać.

Samantha

Nie widzimy jej avatara ani razu. Przybiera więc taką postać, jaką sobie wyobrazimy. Postać własnych doświadczeń Theodore’a, Twoich, postać tego, czego Ty chcesz, tego, jak Ty ją sobie wyobrazisz. Przez to jest idealna. Nie ma ludzkich przywar, nie podlega gustom. Tak jak tytuł wskazuje, głównym bohaterem tego filmu jest nie on, a ona. Jedna z różnic pomiędzy sztuczną inteligencją a człowiekiem to doświadczenie, które posiada dorosły człowiek, a którego nie ma sztuczna inteligencja. Samantha jest jak dziecko, niezapisana karta, uczy się wszystkiego, odkrywa, cieszy się z małych, drobnych rzeczy. Samantha jest więc pełna życia, którego brakuje Theodorowi.

Moim zdaniem, najlepszą rolę odegrała w tym filmie Scarlett Johanson. Nie widzimy jej, tylko słyszymy jej głos. Mimo to, ona ratuje ten film. Gdy Joaquin przynudza, ona rozbudza. Dla niej warto obejrzeć ‚Her’.

Wróć proszę tutaj, gdy zdecydujesz się zobaczyć film. Jestem strasznie ciekawa, co Ty o nim sądzisz?

Tagi: film

jestem.mobi

Zamknij

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close