Otwórz Zamknij Wyszukaj
naglowek_MCE2015_jestemmobi

Jak było na Mobile Central Europe 2015?

2

10 lutego 2015

Kategorie: Konferencyjnie
Autor: Monika

Odpowiadając jednym słowem na pytanie postawione w tytule postu: WARTOŚCIOWO!

Wielkie gratulacje dla firmy Polidea za cały wysiłek, włożony w organizację konferencji Mobile Central Europe. Wyszło bardzo dobrze – poprzeczka, postawiona rok temu, została przeskoczona. Po raz drugi udało się zorganizować wydarzenie z rozmachem, klasą i w duchu prawdziwie międzynarodowym. Podtrzymuję to, co powiedziałam o tej konferencji po jej pierwszej edycji. To obowiązkowa pozycja w kalendarzu dla tych osób, które zajmują się produkcją rozwiązań mobilnych. Mój apetyt, rozbudzony rok temu, został zaspokojony!

Dzień pierwszy #JITTER

W pierwszym dniu MCE odbywały się intensywne sesje warsztatowe. Jedyna rzecz, do której mogłabym się przyczepić to wybór miejsca. Studio Tęcza oferowało bardzo dużą przestrzeń, dzięki czemu na dwóch dużych halach zmieściło się kilkanaście grup roboczych, jednak akustyka pozostawiała wiele do życzenia. Siedząc w odległości 5 metrów od trenera, można było mieć problemy ze zrozumieniem jego słów. Na szczęście problem ten znikał, gdy grupy zaczynały pracować w kilkuosobowych składach, a taki tryb pracy wypełniał większą część dnia.

Ja uczestniczyłam w warsztatach Courtney Hemphill z Carbon Five, pt. „Mapping your Minimum Viable Product”. Świetnie poprowadzone, inspirujące i merytoryczne zajęcia.

Drugi i trzeci dzień – wykłady #MCEconf

Tak jak w zeszłym roku, tak i w tym konferencja odbywała się w kinie. Ja osobiście bardzo lubię klimat, który stwarza tego typu obiekt – powoduje, że na konferencji jest “przytulnie”. Tym razem była to Kinoteka w Pałacu Kultury – absolutnie stylowe i nobilitujące miejsce. Wybór tej lokalizacji zrobił wrażenie na wielu uczestnikach (szczególnie zagranicznych).

Goście zagraniczni stanowili aż 25% uczestników konferencji (w zeszłym roku było ich 10%).

Bardzo podobał mi się sposób ułożenia agendy. Prelekcje zaczynały się o pełnej godzinie, trwały 30 minut, dalej następowała 15-minutowa sesja pytań do prelegenta. To dla mnie absolutnie genialny pomysł, dzięki któremu nie ma obsuw w agendzie (jeśli prelekcja trwa dłużej, krócej trwa sesja Q&A), jest dużo czas na interakcje z prelegentem i między uczestnikami przy kawie czy herbacie. Przerwa obiadowa na MCE trwa 2 godziny, co dodatkowo podkreśla, że jest to konferencja, na której najbardziej chodzi o networking. A jeśli ktoś potrzebuje załatwić swoje sprawy, wtedy zdąży to zrobić. Moim zdaniem, takie podejście do organizacji programu konferencji jest wzorowe.

Zakochałam się w wydrukowanym programie konferencji! Wyjątkowo oryginalnie zaprojektowana książeczka, która przypominała, że na MCE chodzi również o design :)

Jeśli chodzi o aspekty merytoryczne konferencji, to moim numerem jeden była prelekcja Josepha Cieplińskiego. (Trzy tygodnie temu przeprowadziłam z Joe ciekawy wywiad. Jeśli jeszcze nie czytaliście, zapraszam.) Joe podszedł niebanalnie do tematu projektowania UX. Pokazał kilka ciekawych przykładów, których nie znałam – pozostali prelegenci byli bardziej przewidywalni. Życzyłabym sobie więcej takich prelekcji w przyszłym roku. Wszystkie prezentacje były nagrywane, a nagrania będą udostępnione w internecie (podzielę się linkiem).

Plus za zorganizowanie godzinnego panelu pt. „Women in tech„. MCE to przecież zmaskulinizowana konferencja – ten kobiecy pierwiastek wniósł świeże spojrzenie i nową jakość dyskusji.

Ciekawym zabiegiem były standy, ustawione na każdej sali, za pomocą których można było wyrazić swoją opinię o wysłuchanej prelekcji (kciuk w górę lub kciuk w dół). To było zresztą dość zabawne, obserwować zachowania tłumu ;) Gdy był gęsty, wszyscy po kolei dawali kciuk w górę ;-) Osoby podchodzące na końcu, prawie pojedynczo, dawały opinie zróżnicowane – nierzadko wtedy dawały kciuka w dół, nie podlegając już presji tłumu.

Miałam okazję porozmawiać z wieloma uczestnikami konferencji (w większości programistami). Okazało się, że wybierali oni głównie prelekcje o designie. Sami przyznawali, że o developmencie nie spodziewają się dowiedzieć niczego nowego, a prelekcje o UX uruchamiają ich wyobraźnię i poszerzają horyzonty. To dowodzi, że MCE 2015 to doskonała propozycja dla developerów. Polecam szczerze!

Tyle ode mnie. Na Facebooku znajdziecie galerię zdjęć organizatorów. Miłego wspominania i… do zobaczenia za rok, prawda?

Masz chwilę? Przeczytaj jeszcze:

  • SADKOWSKI.ORG

    Bardzo fajni prelegenci, super atmosfera i networking. Szkoda, że nie było trochę więcej muzyki na afterparty… z drugiej strony można było swobodniej pogadać :)

jestem.mobi

Zamknij

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close