Otwórz Zamknij Wyszukaj
naglowek_juniorjestemmobi

junior.jestem.mobi – będzie hit na YouTube?

6

31 października 2016

Autor: Monika

Niniejszym oficjalnie oświadczam, że skapitulowałam wobec nagabywań starszej córki „chcęęęę mieć kanał na YouTubieeee!” Męczyła mnie już ponad rok, a tymczasem ja byłam pomiędzy młotem a kowadłem. Z jednej strony widziałam potencjał Aleny w jej występach przed kamerą i miałam podejrzenie, graniczące z pewnością, że „to może być hit”. Z drugiej… 6-latka na YouTubie? Sama?!?! Musiałabym być wielce nieodpowiedzialna, by wypuścić ją solo w tym wieku na dryft po takim oceanie…

Będąc lekko po 30-stce myślę, że spokojnie mogę się już nazwać „osobą starej daty”. Pokornie przyznaję, że weszłam dopiero na drugi poziom wtajemniczenia, „wiem, jak dużo nie wiem”. Jestem zafascynowana, ale i onieśmielona skalą popularności polskich kanałów na YouTube. I nie mam na myśli tylko znanych YouTuberów, których pewnie znacie i Wy. Mam na myśli twórców, (których zobaczyłam dopiero spoglądając przez ramię mojej córki) która pomiędzy bajkami ze Świnką Pepą, trafiała na kanały recenzujące zabawki, mające MILIONY wyświetleń pojedynczych filmów, czy też kanały naprawdę zwykłych dziewczyn, peplających o naprawdę zwykłej codzienności, a również gromadzące setki tysięcy widzów, subów, łapek w górę i tym podobnych…

Cokolwiek o tym nie myśleć, nie można udawać, że to nie istnieje. Naiwnością jest również twierdzić, że „moje dzieci na pewno tych głupot oglądać nie będą”. To jest większy lub mniejszy wycinek rzeczywistości, w której dzisiejsze dzieciaki dorastają. Tak fascynującej, jak i niebezpiecznej.

Jako mama otwartej i przebojowej dziewczyny, która niezmordowanie próbuje coraz to nowych sposobów ekspresji i którą naturalnie wciąga internet, miałam kilka opcji. Pierwszą szybko zużyłam. Mianowicie już jakiś czas temu założyłam jej kanał na YouTubie, a publikowane tam filmy ustawiałam jako… prywatne!! Sesese :-))) Niestety… Alena po pewnym czasie się zorientowała i dalej wierciła dziurę w brzuchu. Zatem mogłam…

  1. dalej konsekwentnie powtarzać „NIE” i pewnego dnia odkryć, że i tak dopięła swego, ale za moimi plecami (a przy okazji zatracić całkiem naturalną okazję do uczestniczenia w jej codzienności);
  2. zgodzić się, puścić ją samą i modlić się, żeby na swojej drodze spotykała tylko kulturalnych oglądających i ani jednego hejtera, który nigdy nie zachwieje jej poczuciem własnej wartości… tja :P
  3. zgodzić się, ale zrobić to pod kontrolą, idąc z nią ramię w ramię i dawkując stosownie do jej wieku i okoliczności wiedzę o mediach internetowych, najlepiej jak tylko potrafię;
  4. zgodzić się, zrobić to pod kontrolą, tłumacząc ten cholerny internet… i jeszcze dodać wartość i inspirację dla oglądających, też najlepiej jak potrafię!

Korzystając więc z mojego dotychczasowego dorobku, łącząc go z urokiem osobistym, przebojowością i gadulstwem Alenki, wymyśliłam format junior.jestem.mobi. Po co? Aby skomplikowane sprawy pokazywać w przystępny sposób. Aby pokazać i dzieciom i rodzicom, że te dzisiejsze telefony… są pożyteczne. Aby podpowiedzieć ciekawe pomysły na ich wykorzystanie. Wreszcie – aby udowodnić, że mobilność jest dziecinnie prosta.

Mnie samej nigdy na YouTube nie ciągnęło. Moje potrzeby w tej materii zaspokajałam Snapchatem, na którym publikowane treści szczęśliwie znikają po 24 godzinach. Bez bicia przyznam, że czuję się, jakbym teraz wchodziła do wielkiej paszczy smoka. Tak tak, słyszę, też te wyświechtane teksty o wychodzeniu ze swojej strefy komfortu… Komfortowo czuję się bowiem tu na blogu, ze słowem pisanym, rzeczowo, konkretnie i na poważnie.

Ale, przyznaję, poluzowanie kołnierzyka i puszczenie oka pod nowym szyldem #junior jest kuszące. Zwłaszcza z taką towarzyszką, która i tak odwali większą część roboty :) Zaraz sami zobaczycie, że – naprawdę obiektywnie rzecz biorąc, a nie tylko przez różowe matczyne okulary – ma do tego dryg! I wyprzedzając Wasze pytania – nie, ja jej tekstów nie podpowiadam, ona tak sama! Ja tylko wybieram najciekawsze momenty z tego słodkiego dziecięcej słowotoku ;)

 

Zanim klikniecie „PLAY”, pozwolę sobie jeszcze na drobny komentarz do strony technicznej popełnionego pierwszego klipu. Wiem, że światło nie zachwyca, a jakość dźwięku woła o pomstę do nieba. Wiem, że montaż ciekawy, ale amatorski. Zróbmy więc tak. Od liczby wyświetleń tego pierwszego odcinka zależy, czy i jak bardzo pójdziemy w to dalej. Jeśli będzie „dużo”, to od razu kupujemy mikrofon i lampę, żeby w następnych klipach jakość obrazu doprowadzić do perfekcji :)

Podoba się? Chcecie więcej?? Mamy to kręcić??? Rozgrzejcie serwery YouTube’a do czerwoności!

Nie mam wątpliwości, jak duży potencjał drzemie w projekcie junior.jestem.mobi! W samym formacie, który daje wiele możliwości i w osobowości mojej córy, która sprawia wrażenie, że urodziła się przed kamerą. Możemy to poprowadzić perfekcyjnie albo modelowo spłonąć. Trzymajcie mocno kciuki i… dawajcie suby!

Masz chwilę? Przeczytaj jeszcze:

  • Trzymam kciuki za cały projekt i kolejne odcinki! Na pewno będę śledził.
    Sam mocno myślę nad zrobieniem pewnego wspólnego projektu z moją Młodą. Cały czas się jednak biję z myślami ;)

    • Moja walka z myślami wcale się nie skończyła ;-) To grząski grunt… Ale mocno czuję, że to będzie dobre.

      Ktoś mi kiedy powiedział, żebym za długo nie myślała nad swoimi pomysłami, tylko je realizowała, bo za dużo z nich trafia na półkę… Zdradzisz, o czym myślicie?

      • Zgadzam się z radą Twojego znajomego. Nie ma co myśleć, lepiej działać – może nie wyjdzie, ale przynajmniej się próbowało ;)

        Moje wątpliwości nie dotyczą pomysłu, a raczej pokazywania 6-letniego dziecka online. Coś mam wewnętrzny opór przed tym.

        • To mamy dokładnie to samo :)
          Ale… jeśli kiedykolwiek opublikowałeś jakiekolwiek zdjęcie swojej pociechy w internecie, to… ona już była online. Resztę tej rozmowy możemy przenieść na prv.

  • Eeee, 6 latka chce mieć kanał na YT? To jak ona spędza dzień? ;-)
    Nasze dzieciaki to chcą domek na drzewie, lepsze opony w rowerze, albo móc wyjść na deszczu na ogródek ;-)

    • No i fajnie! Skoro to marzenia Twoich dzieci, obyś szybko pomógł im je zrealizować.

jestem.mobi

Zamknij

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close