Otwórz Zamknij Wyszukaj
olena-miliutina-interview-bg

Google Design Sprints z punktu widzenia projektanta – wywiad z Oleną Miliutina

0

30 października 2017

Autor: Kasia

Podczas tegorocznej konferencji UX Poland miałam przyjemność przeprowadzić wywiad z Oleną Miliutina, projektantem User Experience w Google. Pytałam Olenę o dobre praktyki podczas stosowania Google Design Sprints, problemy, z jakimi można się zetknąć i sposoby, jak sobie z nimi radzić.

Właśnie miałam przyjemność wysłuchać Twojej prelekcji na UX Poland o design sprintach. Jest to niewątpliwie potężne narzędzie, ale wcale nie takie proste w użyciu, jak pozornie może się wydawać. W Mobee Dick’u też stosujemy tę metodę, jednak bardzo często modyfikujemy ją pod specyfikę i potrzeby klienta, dla którego pracujemy. Pojawiają się nietypowe sytuacje i właśnie o nie chciałabym Ciebie zapytać – jak projektant projektanta :)

Po pierwsze, szkicowanie. W momencie kiedy do niego przechodzimy (my również stosujemy często szalone ósemki), często pojawia się problem z przekazaniem klientowi, czego tak naprawdę od niego oczekujemy, co ma się znaleźć na kartce. Czy masz jakieś rady, w jaki sposób to komunikować?

To co dzisiaj podczas prelekcji próbowałam przekazać: moim zdaniem problem polega na tym, że często ludzie rzucają się do wprowadzania sprintu nie dogadawszy się, jaki jest jego cel. Jeżeli macie jakiś konkretny cel ustalony wcześniej i określone artefakty, to jest trochę łatwiej ukierunkować tą dyskusję. Ten cel właśnie – sprint challenge – musi być taką gwiazdą północną, która was prowadzi. Ku niemu musicie się zwracać.

Sprint challenge, no właśnie. W Mobee Dicku, kiedy zaczynamy pracować na warsztatach nad jakimś nowym produktem pojawia się bardzo dużo różnych wątków. Czasem nie wiemy, jak określić zakres dalszej pracy w sprincie – czy skupić się na najpopularniejszej funkcji? najpewniejszej? wielu funkcjach?

Podczas generowania pomysłów pojawia się ich zawsze bardzo dużo. Często są wspaniałe i chce się zrobić wszystko. Ale nie jesteście w stanie ani zbudować wszystkiego na raz, ani przetestować wszystkiego na raz. Musicie zdecydować, na czym się skupiacie. Tutaj pomocne jest głosowanie. Dalsza część sprintu ma skupiać się na tym, na co zagłosowaliście. Można powiedzieć, że będąc na tym etapie najpierw poszerzacie swoją perspektywę, a zaraz potem zawężacie, dzięki głosowaniu i wybieraniu priorytetów.

I wtedy w kolejnych sprintach pracować nad pomysłami o niższym priorytecie…

Tak, tak. Ja zawsze podkreślałam, że jeśli coś zostało zaproponowane, ale nie zostało wybrane jako główne, to nie znaczy, że idzie do kosza. Na początku musicie jednak się na czymś skupić, obrać priorytety. Najpierw próbujecie realizować najbardziej krytyczną rzecz, która jest dla was ważna, dopiero później wracacie do innych.

Koncepcja pracy w sprintach opiera się mocno na wspólnej pracy zespołu. Zdarzają się klienci, którzy ciężko wchodzą w tę formułę – większość aktywnych działań leży po stronie naszego zespołu, a z drugiej strony brak zaangażowania. Czy w takich projektach również polecałabyś design sprinty? Masz jakieś wskazówki, jak sobie z tym poradzić?

To zależy od tego, co ustalicie przed sprintem. Przed sprintem musicie z klientem uzgodnić, co próbujecie osiągnąć i co chcecie zrobić. Przede wszystkim należy pokazać, że opinia klienta jest ważna. Poczuje się bardziej zaangażowany. Ja również miksuję metody tak, aby reszta była w stanie dołączyć. Stosuję np. metodę szkicowania “ludzie to gwiazdki”. Ale oczywiście zdarza się i tak, że trudno jest przekonać klienta do poświęcenia czasu. Ostatnią deską ratunku niech więc będzie pokazanie klientowi jakiegoś success story, jak to się odbyło w innych zespołach.

No właśnie, tutaj przechodzimy do kwestii czasu, o którym wspomniałaś. Pięć dni to bardzo dużo…

Dla nas, mówiąc szczerze, też jest to ciężkie do zrobienia. Realia są takie, że ja często prowadzę trzydniowe sprinty. Program takiego warsztatu, znowu wracając do początku, zależy mocno od tego, jaki mamy cel i jakie przyjęliśmy artefakty. To nam pomaga wybrać, z czego można zrezygnować.

Przyjmując, że artefaktami ma być prototyp lub zestaw szkiców…

W takiej sytuacji, aby zyskać czas, można dać więcej zadań domowych np. “Przynieście mi 3 screen shoty z waszym ulubionym rozwiązaniem”. Takie zadanie trochę angażuje, ale jednocześnie nie jest jeszcze na tyle wymagające, żeby uczestnicy go nie wykonali. Jedyne, na co ja zawsze zwracam uwagę, to nigdy nie skracać pierwszego etapu, Understand phase. Niezależnie od tego, czy masz 3 dni, czy 2, to wciąż 60% czasu poświęcasz na zrozumienie wyzwania.

A jak wygląda kwestia jakości artefaktów? W Mobee Dick’u bardzo dużo projektów wykonujemy w krótkim czasie. Jak bardzo można sfejkować prototyp? Czy to nie jest tak, że im jest mniej doskonały, tym gorsze wyniki badań osiągniemy?

Całkowicie się z tym nie zgadzam. To zależy od scenariusza wywiadu. Ja często testowałam nawet papierowe prototypy. Wszystko zależy od tego, co chcesz uzyskać. Załóżmy, że testujecie jedynie interakcję np. chcecie sprawdzić, czy użytkownik w ogóle zrozumie, co zobaczy na następnym ekranie. W takiej sytuacji, jak użytkownik nie zrozumie tego na papierze, to nie zrozumie tego również dzięki pięknym ikonom. Wszystko zależy od tego, jak wygląda wasze pytanie projektowe i co próbujecie osiągnąć. Jako projektanci często chcemy dążyć do perfekcji. Musimy jednak decydować, co jest kluczowe na dany moment i zgodnie z tym kierować naszymi działaniami.

Pozwól, że podsumuję to wszystko jednym zdaniem: nigdy nie należy zapominać o celu (ani całego sprintu, ani poszczególnego ćwiczenia, które w jego ramach realizujemy). Olena, bardzo Ci dziękuję za rozmowę!

Masz chwilę? Przeczytaj jeszcze:

jestem.mobi

Zamknij

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close